15 lipca 1410 roku na polach pod Grunwaldem rozegrała
się największa bitwa w historii średniowiecznej Europy. Jej stronami były siły
zakonu krzyżackiego Najświętszej Maryi Panny wspomaganego przez kwiat rycerstwa
zachodniej Europy, pod dowództwem mistrza zakonu Urlicha von Jungingena, a
połączonymi siłami wojsk polsko – litewskimi złożonymi z Polaków, Litwinów i
Rusinów, dowodzonymi przez króla Władysława II Jagiełłę.
Choć bitwa zakończyła się wielkim
zwycięstwem wojsk polsko – litewskich i druzgocącą porażką sił krzyżackich,
walczących ze wsparciem papiestwa, nie została ona wykorzystana do całkowitego
zniszczenia zakonu Najświętszej Maryi Panny.
Przyczyną bitwy była wielka
zaborczość katolickiego zakonu i chrystianizacja ogniem i mieczem ziem Litwy i
Żmudzi oraz zagarnięcie przez zakon Ziemi Dobrzyńskiej, Kujaw i Wielkopolski.
Organizatorami
inscenizacji tej historycznej zwycięskiej bitwy jest wójt gminy Grunwald i
wielu sponsorów zagranicznych, a celem tego wielkiego historycznego wydarzenia
jest krzewienie odtworzenia kultury, tradycji oraz dawnego rzemiosła.
W
tym roku na polach pod Grunwaldem zebrało się ponad 100 tysięcy obserwatorów
zafascynowanych naszą historią. Byli wśród nich ludzie starsi, młodzież i
dzieci. Zabrakło tylko przedstawicieli Kościoła rzymskokatolickiego, któremu
uczestnictwo w porażce rycerstwa zakonu krzyżackiego NMP nie przypada do gustu.
Nasi panowie biskupi wolą kiedy Najświętsza Panienka objawia się na kominie,
szybach niemytych okien lub na drzewach, a nie ponosi porażki. Tam panowie
biskupi pchają się całymi gromadami, albo do państwowej kasy. Nie było tam
również widać przystanku Jezus, z którym kler do Przystanku Jurka Owsiaka
wpycha się niczym przysłowiowa żaba w
pomidory.
Nie byli tam widoczni również
przedstawiciele najwyższych władz państwowych, których jest pełno w obchodach
rocznic przegranych powstań i zrywów narodowych o wyzwolenie kraju z pod
okupacji zaborców różnej maści. Widocznie na zachowanie władz świeckich ma
wpływ klątwa rzucona na naszego króla Władysława II Jagiełłę przez papieża po
zwycięskiej bitwie, której nie zdjął z Polski nawet taki „patriota” jak pan
Karol Wojtyła, kiedy był papieżem. Wiadomo, że pan prezydent zajęty jest
zapraszaniem władcy feudalnego watykańskiego mini państewka, pana Benedykta XVI
do Polski na 2015 rok. Podczas tej wizyty, jeżeli pan papież dożyje tego czasu,
nastąpi przeproszenie za to zwycięstwo pod Grunwaldem nad Maryją i zakonem ze
znienawidzonym krzyżem na białych płaszczach.
Nasze media, moim zdaniem, bardzo
skąpo informowały społeczeństwo o obchodach 602 rocznicy tej zwycięskiej bitwy,
bo opanowane przez kler nie miały odwagi nagłaśniać i komentować tej
kompromitującej papiestwo porażki. Ile krzyży na wszelkiego rodzaju zbrojach i
ubiorach zbirów za nimi się kryjących tam porąbano. Ile uczuć religijnych tam
obrażono. Ten krzyż symbol zbrodni, mordu i zachłanności Kościoła został
unicestwiony. Za to w sejmie RP, wbrew i na ironię Konstytucji Rzeczypospolitej
Polskiej ten symbol zbrodni Kościoła rzymskokatolickiego jest przez panią
marszałek heroicznie broniony.
Ze
strachu przed naszymi obecnymi okupantami,
ta heroiczna zwycięska bitwa, nie znajduje godnej oprawy medialnej i
jest przemilczaną rocznicą.
Stanisław
Błąkała – apostata - RACJA PL
Kraków, 16 lipca 2012 r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz